BIZNES

Buduję mój kurs online. Część druga 31.10.2018

Dziś o tym, jak nagrywam kurs online i dlaczego robię to w piżamie 😉 

Po tym, jak sobie ustaliłam, że każda z 5 lekcji będzie nagraniem głosowym, rozpisałam scenariusze do każdej z nich.

Jeśli nie czytałaś od początku, możesz wrócić do części pierwszej!

Na początku zakładałam, że zrobię sobie luźne notatki. Szybko się jednak przekonałam, że najlepszą opcją jest spisanie wszystkiego słowo w słowo. Oszczędzasz dzięki temu mnóstwo czasu traconego na wycinaniu pomyłek w postprodukcji.

Nagrywanie kursu to nie jest łatwe zadanie. Dla mnie to praca, która bardzo mnie wykańcza energetycznie. Uważam więc, że najlepiej jest skupić się na tym zadaniu w 100%. Gdy zasiadam do nagrań, zapominam o całym świecie.

Cały czas, który mogę wygospodarować, przeznaczam tylko i wyłącznie na nagrania. Nie istnieją dla mnie media społecznościowe, telefon, inne zadania w moim kalendarzu.

Staram się nagrać jak najwięcej w takiej jednej sesji, aby potem nie musieć znowu zbierać całej swojej energii dla kolejnych podejść.

Jeśli jest to dla mnie takie wyzwanie, robię wszystko, aby zaplanować je na porę dnia, w której jestem najbardziej aktywna i mój mozg działa najlepiej.

Jaka jest dla Ciebie najlepsza pora dnia?

U mnie od zawsze to, stety czy niestety, jest noc. Od kiedy pamiętam w nocy się uczyłam, studiowałam, pisałam, często brałam nocki w moich studenckich pracach. W nocy mój mózg jest najbardziej aktywny, skupiony i kreatywny.

I tym razem padło na nocną zmianę.

Zaplanowałam całą noc z poniedziałku na wtorek na nagrania. Udało mi się zrobić większość, ale nie wszystko. O 4 rano mój głos był już tak wykończony, że nie było sensu działać dalej. Tak samo jest, jeśli piszesz. Gdy piszesz ebooka i już ledwo patrzysz na oczy wiesz, że dalsza pisanina mija się z celem.

Mam 5 około 25 minutowych lekcji plus kilka dodatków: mini-lekcji i ćwiczeń.

Nagranie każdej z moich lekcji zajęło mi około godzinę, półtorej. Zrobiłam to w dwóch sesjach. Całość nagrań zajęła mi więc ok. 7 godzin.

No i tyle z tej zabawy. Mam teraz dużo materiału, który muszę wrzucić w program do obróbki filmów, powycinać błędy, momenty ciszy, miejsca, w których palnęłam głupotę. Dodam też logo, wyrównam głośność, może dodam jakieś zdjęcia czy efekty. Po wszystkim pościągam moje gotowe lekcje w formacie mp4.

Wg mnie najlepiej się mocno skupić i nagrać wszystko na raz, a potem zasiąść do edycji. Natomiast można też nagrywać film i od razu go edytować, bo często szybciej nam idzie edycja na świeżo. Pamiętamy gdzie popełniliśmy błędy.

Ja, gdy piszę ebooki, wolę sprawdzać tekst po każdej stronie/rozdziale. Natomiast, gdy nagrywam filmy, stawiam na nagrywanie wszystkiego najpierw, a następnie edycję wszystkiego.

A więc taki jest mój tok pracy: 

  • Przygotowanie materiału pod kurs
  • Podzielenie na lekcje / moduły
  • Spisanie tekstu do nich w Wordzie
  • Nagrywanie lekcji po kolei przy użyciu moich skryptów

 

I posłowie 😉

Więcej na stories na moim Instagramie.

Jaką strategię Ty wybierasz?

Karolina

Tags:

One comment

  1. […] Buduję mój kurs online. Część druga 31.10.2018 […]

Leave a Reply

Your email address will not be published.